Czego nie przegapić na Off Festivalu?

W najbliższy weekend Katowice będą alternatywną stolicą Polski. Po raz siódmy na Śląsk zjadą prawdziwe tuzy "Offowej" muzyki i tysiące wielbicieli mniej oczywistych dźwięków. W ciągu trzech dni na czterech scenach będziemy mogli podziwiać ponad 70 występów. Przytłaczająca liczba, z której postanowiliśmy wyłowić dziesiątkę najciekawszych naszym zdaniem koncertów.

Kurt Vile and The Violators
03.08 Scena mBank
godz. 17.50





Długowłosy bard znany także ze znakomitej grupy The War on Drugs. Wywodzi się ze sceny country, ale obecnie serwuje gitarową alternatywę mocno zabarwioną twórczością Springsteena. W oczekiwaniu na jego następny album, warto wrócić do świetnego „Smoke Ring for My Halo” z 2011 roku.

Chromatics
03.08 Scena Trójki
godz. 19.45



Ten koncert z pewnością przyciągnie tłumy. Wszak popularność Chromatics, a właściwie wszystkiego co związane z wytwórnią Italians Do It Better w ostatnim czasie wystrzeliła w górę. Ostatni album grupy z Portland, „Kill For Love” to aż 16 kompozycji utrzymanych w leniwym, onirycznym klimacie i przesyconych nastrojową elektroniką. Jest tam też świetny cover kompozycji Neila Younga „Into The Black”. Jak dobrze, że nie zagrają w ciasnym namiocie…

Mazzy Star
03.08 Scena Leśna
godz. 23.05



Reaktywowana niedawno legenda dream popu to jeden z najważniejszych artystów tegorocznego Off Festivalu. Amerykanie świecili triumfy w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych dzięki takim kompozycjom jak „Blue Flower”, „Fade Into You” czy „Blue Light” czy „Into Dust”. Tegoroczne koncerty zbierają znakomite recenzje a fenomenalny głos wokalistki Hope Sandoval nie zmienił się ani trochę.

The Wedding Present
04.08 Scena Leśna
godz. 20.45



„Drugi ulubiony zespół fanów The Smiths” zagra w całości swój najlepszy album „Seamonsters” wyprodukowany przez samego Steve’a Albiniego. Na przełomie lat 80tych i 90tych The Wedding Prezent byli jedną z najważniejszych i najbardziej wpływowych grup na gitarowej cenie Wielkiej Brytanii. Jazda obowiązkowa nie tylko dla fanów The Smiths, ale także The Cure, Pavement czy The Fall.

The House of Love
04.08 Scena Trójki
godz. 22.00



Nie ma co się oszukiwać, o The House of Love pamiętają w tym momencie już tylko nieliczni, więc nie spodziewajmy się tłumów na ich występie. My jednak uwielbiamy takie hiciory sprzed 20 lat jak „Christine”, „Shine On” czy przede wszystkim „I Don’t Know Why I Love You” więc karnie zajmiemy miejsca pod sceną

Thurston Moore
04.08 Scena mBank
godz. 22.00


Nie udało się sprowadzić Sonic Youth, ale będzie i Thurston Moore i Kim Gordon! Wprawdzie nie na jednej scenie i z solowymi projektami, ale to przeciez prawdziwie ikony niezależnego grania. Thurston przyjedzie promować swój album „Demolished Thoughts”, na którym pokazał się od delikatniejszej, balladowej strony.

The Antlers
04.08 Scena Leśna
godz. 23.05


Zdecydowanie najbardziej wyczekiwany przez nas koncert. The Antlers mają w Polsce prawdziwą rzesze fanów – dość powiedzieć, że na niedawnym koncercie w Berlinie, to właśnie Polacy stanowili najbardziej rozentuzjazmowaną grupę. Ich album „Burst Apart” został okrzyknięty „płytą roku 2011” w kilku zestawieniach najbardziej opiniotwórczych serwisów i magazynów. Tego nie możecie przegapić!

Spectrum04.08 Scena eksperymentalna
godz. 01.10


Projekt Petera Kembera, niegdyś połowy duetu Spaceman 3. Hałas, hałas i jeszcze raz hałas, ale niezwykle rozpięty stylistycznie i po prostu interesujący. Mieliśmy okazję oglądać Spectrum kilka lat temu na żywo i do dzisiaj mile wspominamy paczkę ciastek, wędrującą pod wpływem basowych częstotliwości po stole oddalonym od sceny o kilkadziesiąt metrów.

Swans
05.08 Scena mBank
godz. 00.05



Na tym koncercie też cicho nie będzie. Sami artyści ostrzegają, że ma być „Ekstremalnie głośno” i polecają zatyczki do uszu. Z nimi czy bez, warto koncertu Swans wysłuchać, bo to jedna z największych inspiracji dla artystów grających shoegaze, przez post-rock po industrial metal i drone. Po prostu legenda.

Henry Rollins
05.08 Scena Eksperymentalna
godz. 23.00



Nie usłyszymy numerów Black Flag ani Rolins Band. Właściwie to nie usłyszymy żadnych piosenek. Henry Rollins kilka alt temu zerwał bowiem ze śpiewaniem i zajał się mówieniem. I wychodzi mu to znakomicie!

Do zobaczenia w Katowicach!
Mateusz & Ola

Double Trouble
Trwa ładowanie komentarzy...