O autorze
Warszawskie duo, które pakuje się tylko w podwójne kłopoty! Od końca 2008 roku zdążyli zagrać na Open'erze, Selectorze, FreeForm Festivalu i Coke'u, a także na jednej scenie z takimi artystami jak Steve Aoki, Major Lazer, Late Of The Pier, White Lies, Boys Noize, Example, Hercules & Love Affair, Foals, Cut Copy, Fear Of Tigers, Kavinsky, Alan Braxe, Canblaster, Arnaud Rebotini, Breakbot, Rito...n, Surkin, His Majesty Andre, The Toxic Avenger, Zombie Kids, Fare Soldi, Something A La Mode, The Pigeon Detectives, Falcon, Mickey, Dry The River, Das Glow, Example czy Syron. Czasem romansują z modą (brali udział w ekskluzywnym pokazie kolekcji ubrań Romy Gąsiorowskiej, grali też afterparty po pokazie słynnego warszawskiego duetu BOHOBOCO), ze sztuką (ich muzyka zabrzmiała podczas wernisażu Pawła Althamera w warszawskiej Zachęcie) i ze światem filmu (grali na afterparty po jednym z dni Berlinale). Grają regularnie w największych warszawskich klubach, ale można ich też zobaczyć w Trójmieście, Lublinie, Łodzi, Poznaniu, Bielsku-Białej czy Tczewie. Ostatnio zaczęli też robić własne produkcje, co zaowocowało oficjalnym remiksem "Pumped Up Kicks" Foster The People. W piątki od 20.00 do 21.00 możecie słuchać ich autorskich audycji w Planecie.fm.

It’s the end of the world as you know it

Michał Murawski
It’s the end of the world as you know it – te słowa piosenki R.E.M chodzą mi po głowie od dwóch tygodni, czyli od momentu oficjalnego ogłoszenia, że zamyka się warszawski klub Kamieniołomy. To dla mnie koniec pewnej epoki, a pustka, którą odczuwam jest porównywalna do tej po spłonięciu Jadłodajni Filozoficznej. Mało jest takich miejsc w Warszawie, w których można poczuć się jak w domu. Kamieniołomy przez trzy lata były moim – zero lansu, dużo dobrej muzyki, przyjaciele za DJ-ką, za barem, na zapleczu i na parkiecie, wypady do Zakąsek i pijackie rozmowy do wschodu słońca.

Pamiętam pierwszą imprezę, którą zagraliśmy z Double Trouble w Kamieniołomach w 2009 roku. To wtedy poznałam Janka, Kaliksta i Jacka, czyli trójkę współwłaścicieli klubu, którzy postanowili dać drugie życie miejscu sławnemu w latach 60-tych. Wtedy do Kamieniołomów chodzili Mann, Hłaska, Łazuka czy Komeda by napić się trunków z Zachodu, jak gin czy whisky, a w 1967 roku miejscówkę odwiedzili sami Rolling Stonesi i ponoć wyszli z niej na kolanach (a całe swoje honorarium, jak głosi legenda, wydali na polską wódkę). 42 lata później w roli głównej też wystąpiła wódka i nasza impreza zakończyła się tańcami na barze, które sprowokowali sami właściciele.



Od tego czasu staliśmy się stałymi gośćmi Kamieni - przez trzy lata graliśmy swoją autorską imprezę Gardening At Night, ale do klubu zaglądaliśmy równie chętnie prywatnie. Przygoda zakończyła się w ostatni weekend – w piątek, sobotę i niedzielę trwała trzydniowa impreza podczas której każdy, komu Kamienie były bliskie mógł je godnie pożegnać. Podczas posiadówki na słynnym zapleczu (gdzie czasem bywało więcej osób niż na sali głównej) Jacek wspominał początki klubu:

- Pamiętam, że byliśmy z Jankiem w Obiekcie i ja po paru drinkach zacząłem się chwalić swoimi znajomościami. Janek organizował wtedy Sylwestra w Europejskim i obiecałem mu pomóc i poprosić znajomą z telewizji, żeby zrobiła na ten temat materiał. Następnego dnia Janek zaczął do mnie wydzwaniać – nie odbierałem bo w rzeczywistości wcale nie znałem aż tak dobrze tej pani z telewizji i nieszczególnie chciałem prosić ją o przysługę. Kiedy jednak następnego dnia Janek nie dawał za wygraną, w końcu odebrałem. Zacząłem mu tłumaczyć jak się sprawy mają, kiedy on przerwał: „Stary, ale mi nie chodzi o ten materiał, tylko o to, że postanowiliśmy założyć razem klub”.

Dobrze, że chociaż jeden z nich pamiętał. Dziękuję za te trzy lata. Było najlepiej!

Aleksandra Żmuda

http://www.facebook.com/doubletroublesaves

http://www.mixcloud.com/Double_Trouble_Saves
Trwa ładowanie komentarzy...